Czy poradzę sobie na sesji? Czy będę wiedziała jak pozować, w którą stronę patrzeć? A czy dobrze się ustawię? To większość pytań, które padają podczas pierwszej rozmowy telefonicznej między mną a moją przyszłą klientką na sesję ciążową. Przez te kilka zmartwień większość z Was nie decyduje się na sesję w ogóle z obawy, że sobie nie poradzi! Pędzę zatem z odpowiedzią 🙂 Wystarczy, że zaszczycisz mnie swoją obecnością, wszystko inne leży po mojej stronie. O nic więcej nie musisz się martwić, ustalmy tylko dogodny termin, a resztą zajmę się ja 🙂

Po pierwsze ustalamy rodzaj sesji, która Cię interesuje: studio czy plener? Jeśli plener to gdzie? A może i tu i tu? 🙂 Po drugie proszę Cię o podanie 3 kolorów, w których dobrze się czujesz – i to już jest konkret, dobieramy odpowiednie dla Ciebie stylizacje. Moja szafa pęka w szwach, każda z Was znajdzie coś dla siebie w ulubionym kolorze lub fasonie. Po trzecie piękny makijaż – u zaprzyjaźnionej wizażystki lub u jednej z dziewczyn, które ja sprawdziłam osobiście i polecam! Mamy to!

Dnia sesji zazwyczaj nie mogę się doczekać. Przeżywam to razem z Tobą, każda z Was jest dla mnie najważniejsza i pragnę, abym swoją pracą uszczęśliwiła Cię i usłyszała, że była to Twoja sesja marzeń 🙂 Emocje rozładowane, cała sesja to czysta przyjemność. Zgodnie z moimi wskazówkami przechodzimy z jednej stylizacji w drugą, a na końcu zazwyczaj słyszę: “To już koniec? A tak dobrze się bawiłam”.

Dalsza część procesu leży po mojej stronie – każde wybrane przez Ciebie zdjęcie jest “dopracowywane”, “malowane” w programie graficznym, aby efekt końcowy zachwycał obie strony! Jestem perfekcjonistką i muszę Cię zapewnić, że zostaniesz przeze mnie odpowiednio “dopieszczona” 🙂

Przed Tobą przepiękna Patrycja, która była bardzo zdecydowana na sesję u mnie 🙂 przyjechała ze swoim mężem z Warszawy, a pod Jej sercem biły 2 małe serduszka. Wybrałyśmy suknie i kolory, które pasowały zarówno do parku, w którym odbyła się sesja, jak i do urody Patrycji. Bordo niezmiernie podkreśliło kolor oczu i włosów mojej pięknej klientki, oraz odcień liści na drzewie, przy którym dzielnie pozowała moja para. Druga stylizacja w kolorze ecru, romantyczne miejsce oraz emocje, jakie zagrały na tych kilku ujęciach, spowodowały, że robi mi się cieplutko na serduchu.

Rozpływajcie się razem ze mną 🙂