Marianna – od kiedy usłyszałam jej imię, ciągle chodzi mi po głowie… uwielbiam je! A właścicielka tego imienia jest równie urocza. Z mamą Mani miałam przyjemność poznać się na sesji ciążowej (link do niej znajdziecie w komentarzu). Wspaniała rodzina, od której biło ciepło już od wejścia przez drzwi mojego studia. Takich ludzi się nie zapomina!

Sesję noworodkową równie miło wspominam. Sprawiłam Monice nie małą niespodziankę kolorem przewodnim, który był błękitny. I to był strzał w dziesiątkę! Kolor dopasowany wręcz idealnie do urody Mani. Biel i błękit oraz spokojny, utulony noworodek – nie ma nic bardziej niewinnego!

Zapraszam Was do mojego świata cierpliwości i piękna, gdzie rodzina jest najważniejsza.