I… wcale nie zwalniamy tempa!

Przyznam szczerze, że po wybuchu pandemii wstrzymałam oddech… nie tylko jako mama i żona, z troski o siebie i swoją rodzinę, ale również jako fotograf z troski o moje klientki.

Zwyczajnie, po ludzku po prostu się bałam… Odetchnęłam w momencie, kiedy zaczęto znosić obostrzenia i proponować środki ostrożności, aby życie zaczęło powoli wracać do normy.

I o tym będzie ten wpis… o powrocie do „normy” w świecie fotografii ciążowej.

W tym niezwykle trudnym czasie zamknięcia, nie próżnowałam 😊 Znalazłam w sobie pokłady inspiracji i kiedy jedni martwili się co przyniesie jutro, ja… przebierałam i wybierałam w kolejnych sukniach na przyszłe sesje oraz malowałam tła, które wykorzystałam na pierwszej ciążowej sesji, po zniesieniu obostrzeń. Na tę okazję zawitała u mnie piękna Natalia wraz z mężem i 2 – letnią córeczką Leną.

Umówmy się… No to nie była sesja jakie wykonywałam do tej pory.

Zachowaliśmy wszelkie środki ostrożności:

– na „dzień dobry” klientów przywitały środki do dezynfekcji rąk, dostępne w studiu,

– swoją radość z obecności klientów w moim studiu oraz zachwyt nad ujęciami schowałam pod maseczką,

– przed wizytą zdezynfekowałam studio, a następnie zrobiłam 2 dni przerwy do następnej sesji, aby je ponownie zdezynfekować i posprzątać. W końcu chodzi o nasze wspólne bezpieczeństwo.

A co więcej… Natalia postanowiła dać wyraz temu w jakim czasie przyszło jej nosić ciążowy brzuszek i zdecydowała się zapozować w maseczce. I to nie byle jakiej, bo szytej przez krawcową na moje specjalne zamówienie, maseczce koronkowej w wersji GLAMOUR.

Efekt? Takiego jeszcze u mnie nie było!

Zachwyćcie się <3